|
paź 16
2011
|
Pragnę go jak nigdy przedtem i potem. Pragnę go całego i jego części. Pragnę go gdy jest daleko i gdy jest blisko, bo zawsze pozostaje poza zasięgiem mojej wyciągniętej ręki. I tulę się do jego cienia, do ciepła jakie zostawia jego ciało. Przytulam się do fotela, w którym siedział. I obejmuję jego zapach łapczywie. I tuląc się zapadam się w siebie, zapadam się w niego po krańce.
Pożądam go jak tlenu, bez niego nie oddycham, zabiera mi serce pustka, która PO PROSTU jest materią.
Jest tak daleko i tak blisko. Żyje we mnie...
... a ja jestem jak „drzewo, które czerpie pokarm z jemioły”. Nigdy nie czułam, tak otwarcie, tak prosto i wyraźnie własnych uczuć. Potrafią się teraz zmaterializować i pukać mnie w ramię, stojąc zawsze krok za mną.
Gdy się odwracam – znikają w mojej głowie jako błyskawice obrazów. I widzę tam jego. I serce mi pęka z tęsknoty. I umieram tak jak stoję – dla niego, w imię miłości!
Pożądam go jak tlenu, bez niego nie oddycham, zabiera mi serce pustka, która PO PROSTU jest materią.
Jest tak daleko i tak blisko. Żyje we mnie...
... a ja jestem jak „drzewo, które czerpie pokarm z jemioły”. Nigdy nie czułam, tak otwarcie, tak prosto i wyraźnie własnych uczuć. Potrafią się teraz zmaterializować i pukać mnie w ramię, stojąc zawsze krok za mną.
Gdy się odwracam – znikają w mojej głowie jako błyskawice obrazów. I widzę tam jego. I serce mi pęka z tęsknoty. I umieram tak jak stoję – dla niego, w imię miłości!

) na jak długo zostajesz??










