Powroty z i do - gitowiec.com

Strona dostępna tylko dla zalogowanych!
Click on the slide!

Gitowiec.com

Witamy!

Witamy!

Dalej...
Click on the slide!

Forum

Forum serwisu gitowiec.com

Forum gitowiec.com Chcesz porozmawiać? Szukasz rady? Chcesz podzielić się przeżyciami lub dać radę innym? Zapraszamy!

Dalej...
Click on the slide!

Blogi

Blogi użytkowników portalu

Blogi użytkowników naszego serwisu. Czytaj i zacznij pisać.

Dalej...
Frontpage Slideshow (version 2.0.0) - Copyright © 2006-2008 by JoomlaWorks

Mój Blog

Opis Bloga


lis 03
2011

Za kratami zycia.

Dodane przez eM. w Nieotagowane 

Moj facet. Dokladnie moj narzeczony dostal kare 8 miesiecy pozbawienia wolnosci.

Jutro mija 2 miesiac. jest ciezko,zwlaszcza kiedy tak malo ludzi,z ktorymi mozna porozmawiac,ktorym mozna powiedziec co tak naprawde sie czuje.

Ale wiem,ze zawsze moze byc gorzej, Odwiedzam Go,z Jego mama co tydzien,On sam tez dzwoni codziennie,piszemy listy. Mozna powiedziec,ze jestesmy w stalym kontakcie. Tylko,ze to wszystko nie jest w stanie zastapic mi Jego dotyku,zapachu skory,czy widoku iskierek w Jego oczach.

Podobno tesknota ma nas uczyc jak bardzo wazny jest dla nas drugi czlowiek.

ja odkrylam,ze przez tesknote kocham Go bardziej.kazda czesc mojego ciala,kazda tkanka i koncowki rzes czy wlosow pachna tesknota.

Ale trzeba byc silnym,trzeba wierzyc,ze to wszystko wreszcie sie skonczy,ze bedzie mozna zaczac nowy rozdzial w zyciu. Wspolny rozdzial.

Najbardziej boje sie swiat i tej ciszy. smutku zamiast radosci.

ale ciagle sobie powtarzam ze musze byc silna dla Niego,ze On chcialby zebym byla silna.

wiec jestem. i czekam,ciagle zerkajac na kalendarz.. 

paź 16
2011

Ja-On

Dodane przez Ivy38 w Nieotagowane 

Pragnę go jak nigdy przedtem i potem. Pragnę go całego i jego części. Pragnę go gdy jest daleko i gdy jest blisko, bo zawsze pozostaje poza zasięgiem mojej wyciągniętej ręki. I tulę się do jego cienia, do ciepła jakie zostawia jego ciało. Przytulam się do fotela, w którym siedział. I obejmuję jego zapach łapczywie. I tuląc się zapadam się w siebie, zapadam się w niego po krańce. 

Pożądam go jak tlenu, bez niego nie oddycham, zabiera mi serce pustka, która PO PROSTU jest materią. 

Jest tak daleko i tak blisko. Żyje we mnie... 

... a ja jestem jak „drzewo, które czerpie pokarm z jemioły”. Nigdy nie czułam, tak otwarcie, tak prosto i wyraźnie własnych uczuć. Potrafią się teraz zmaterializować i pukać mnie w ramię, stojąc zawsze krok za mną.

Gdy się odwracam – znikają w mojej głowie jako błyskawice obrazów. I widzę tam jego. I serce mi pęka z tęsknoty. I umieram tak jak stoję – dla niego, w imię miłości! 
paź 16
2011

Wiezienny szloch

Dodane przez Ivy38 w Nieotagowane 

Kiedy mąż mnie zdradził i rozpadło  sie nasze małżeństwo myślałam, ze to było najgorsze co mogło mi sie przytrafić. Nie spałam, nie jadłam, nic nie widziałam od łez. Siedziałam w domu i umierałam z tęsknoty za tym co już miało nigdy nie wrócić..Tak było wtedy...
Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, ze jeszcze kiedyś będę jeszcze czuła to samo co kilka lat temu tylko dwa razy intensywniej to zasmiałabym się głośno a kiedy to juz czuje to wolałabym czuć to co czulam przez męza, bo teskonota, za kimś, kto spędzi 3 lata za kratkami jest nieporównywalna. Tęsknota, miłość i świadomość, ze to wszystko bedzie musiało się skończyć a to co czuje umrze, bedzie musiało.
Kiedy się kogoś kocha to podobno mozna przetrwac wszystko i tak pewnie jest. Moja miłość jest silna, czysta ale życie pod jednym dachem z mezczyzną, ktory juz nie wróci taki sam bedzie jednym wielkim pasmem udręk, kłótni i nieporozumień. Moj mezczyzna nie bedzie rozumiał mnie, a ja jego. Nie będzie rozumiał, ze jego życie zmieniło się na dobre a ja nie będę widziała w nim dla siebie miejsca a on bedzie starał sie mnie przekonac, ze kocha mnie tak samo ale ma drobny bagaz wieziennych doswiadczen, nawyków, nowych znajomości...a to przeciez taki drobiazg..
Jeszcze kocham, umieram ze strachu. Zasypiam przytulona do jego poduszki i płacze...płacze, bo za chwile poduszka juz nie będzie nim pachniała a potem już tylko dam mu największy dowód mojej miłosci....wolność
kwi 07
2011

Pod wpływem impulsu napisane

Dodane przez Nikoletta w Nieotagowane 

Jestem wariatką. Naiwną kretynką. Wyrodną córką. Głupiutką panienką.

Bo czekam.

A jeśli jestem idiotką, jeśli oszalałam... To razem ze mną oszalały setki kobiet czekających. Setki tęskniących. Setki trwających w niepewności.

Nie...nie jestem wariatką.

Mamo, zrozum, ja po prostu i naprawdę... kocham.

lut 07
2011

czas...widzeniowy...

Dodane przez endo w Nieotagowane 

Sobota 6:25 autobus podjechał. Wsiadłam, kupiłam bilet, usiadłam i zdjęłam kurtkę, odsapnęłam. Autobus ruszył i w drogę, pojechaliśmy. Przystanek, wysiadłam i zapaliłam papierosa, chwila zastanowienia, wróciłam do autobusu, odjechaliśmy. Dobiliśmy do celu...wysiadłam. Poszłam na następny przystanek zobaczyć, o której autobus. 20min. przerwy, następny papieros zaczął być palony. Przyjechał autobus, wsiadłam i kupiłam bilet. Usiadłam wygodnie, refleksja: Za chwilę będę już w niego wtulona ! Minęło kilka minut, może 20, a może 30. Dojechałam, wychodzę i ruszam w 'Twoją stronę'. Minęłam kilka ulic, kilka twarzy, samochodów. Dotarłam do celu, palcem nacisnęłam dzwonek, otworzyła się 'klapa': -Słucham. Dałam kartkę wraz z dowodem, dostałam numerek. Chwila zastanowienia, ruszyłam na poczekalnie. Myślałam, że będzie pusta, chwile sobie poczekam, standardowo się odpalę i mnie zawołają przez cyferka zacnego numerka, który miałam. I jakie było moje zdziwienie, kiedy weszłam do poczekalni, a ona wcale nie była pusta ! W środku siedziało z 5 osób. Osób może i nie dużo, ale to się przekładało na numerki, a wraz z nimi dodatkowy czas oczekiwania. 5 osób co się równało pięć numerków, a po każdym wywołanym 10min zwłoki do wywołania następnego. No nic, tym razem sobie poczekamy, kiedyś w końcu wywołają i 15sty ! Odpaliłam papierosa, nie powiem, że nie, bo ciśnienie mi podskoczyło. Zaciągnęłam się i pomyślałam co możesz robić w tej chwili, kiedy ja tu czekam na spotkanie z Tobą. I nagle moje myślenie o Tobie, przerwał mi jakiś damski chrapliwy głos. - Tu się nie pali! Nie wszyscy chcą wąchać. Chciałam powiedzieć, że nigdzie tu taka informacja nie jest zamieszczona, popielniczka stoi, a ja palić będę. Nie chce Pani wąchać to niech sobie Pani wyjdzie i powciąga świeże powietrze na dworze! Ale wyszłam bez słowa, w końcu nie wszyscy muszą delektować się wspaniałym dymem nikotyny, który ja właśnie uwielbiam. Poza tym niedawno weszła jakaś radziecka ustawa, że w miejscach publicznych jest zakaz palenia, niestety ta ustawa obowiązywała także i te miejsce. Dalsze kopcenie skończyłam na dworze, gdzie padał deszcz i wiało jak w Kieleckim, tak to jest jak chce się palić, a nie można tam gdzie Ci wygodniej. Skończyłam i wróciłam do poczekalni, ogrzać się przy ciepłym grzejniku, na którym było poprzyklejane pełno zużytych gum do żucia, ale było ciepło! Wywołali numerek, niestety to nie mój, aczkolwiek o jeden mniej do mojego. Nie minęło 10min. jak wywołali następny i cisza. Następne 10min minęło i nie wywołali jeszcze kolejnego, zaczęło mi się dłużyć. Myśli znowu powróciły na twój szlag, aż rozproszył je kot, który postanowił się też chyba ogrzać, a może i też czekał, aż wywołają jego numerek ? Musiał mieć bardzo odległy, bo długo nie poczekał, przeszedł się na około po sali i wyszedł. Być może miał numerek, który mieli za chwile wywołać, ale nie! Bo jak już wywołali następny wstał jakiś facet i poszedł, czyli to jednak nie kot-posiadacz wołanego numerka. Takie miejsce, a kotów jak w schronisku dla zwierząt. I wniosek po krótkie analizie wyszedł mi jeden. Kryminaliści wbrew stereotypowi, który wisi jak siekiera w powietrzu, że skazani to same ZŁO! Potrafią mieć serce i zając się nawet kotem. Zapewne swój cel miał w tym czas, którego jest aż nadto do wykorzystania. Ale gdyby te koty nie lubili ludzi, którzy przebywali w tym miejscu, nie było by ich aż tak dużo!
Głos znowu zabrzmiał w domofonie poczekalni, wywołali 13! No jeszcze tylko dwa i ja, niech się ruszą ja tu marznę i usycham z pragnienia! Niestety to nie był koncert życzeń i moje narzekania i 'widzi mi się' miały się nijak to stanu faktycznego. Długo nie musiałam czekać do wywołania kolejnego numerku. Teraz to już kwestia paru minut, bo czy to będzie 10, czy 15min. mało ważne. Teraz liczyło się już tylko to, że wywołany numerek będzie należał do mnie. Zdążyłam sobie jeszcze tylko pomyśleć, obym długo nie musiała czekać na następnej poczekalni. I, żeby się zastój nie zrobił, w czasie którym ludzie się będą zbierać w drugiej poczekalni, a wpuszczanych na sale widzeń nie będzie żadnych.
WYWOŁALI! Ucieszona zabrałam się i wyszłam, podążyłam w stronę bramy, gdzie zadzwoniłam dzwonkiem, żeby mnie wpuścili. Wyjęłam z kieszeni numerek- w tym momencie mój ulubiony, bo już wywołany. I w tym czasie brama się otworzyła, wypowiedziałam szybkie -Dzień dobry, żeby jak najszybciej przebrnąć przez wszystkie bramowe procedury i dostać się na następna poczekalnie. W której będą dzielić mnie już tylko kraty i drzwi, od Ciebie!
Bramowy uskuteczniał swoje 'pouczenia' o bronie palnej, środkach odurzających itp. Dał mi kluczyk do szafki, wyjęłam portfel, schowałam rzeczy. Przeszłam przez bramkę, sprawdził mnie plastikowym narzędziem, który nazywam 'lizak', wręczył mi kartkę, ja wzięłam wszystko co potrzebne. Otworzył mi drzwi i mogłam już spokojnie iść czekać na "zbawienie". Oczywiście, czekała mnie jeszcze jedna bramka, na której dzwonek trzeba docisnąć, jakby się co najmniej dziurę palcem chciało zrobić. Dałam radę, dziadostwo wciśnięte, bramka otworzona, weszłam. Na drugiej sali z 4 osoby, myślę sobie, no to znowu sobie poczekamy! I znowu trzeba było nacisnąć kolejny dzwonek, żeby któryś szanowny z SW wyszedł po moją karteczkę! Więc zadzwoniłam, krata się otworzyła, a wraz z nią drzwi, wyszedł, zabrał kartkę. Zamknął kratę i drzwi, usiadłem i czekałam, aż znowu wyjdzie i wypowie twoje nazwisko. Nie zdążyłam dobrze się zastanowić, co Ci powiedzieć, co zrobić. Dobrej analizy widzeniowej w głowie też nie zrobiłam, którą zawsze robię, żeby w czasie jednej godziny się zmieścić.
Kraty się otworzyły, drzwi też, wyszedł. W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że powie z dwa-trzy nazwiska pierwszym osoba, której już czekały jak przyszłam, a dopiero za następnym razem wyczyta te, które ja chce usłyszeć. Ale nie! Wyczytał nazwisko, który pozwoliło mi właśnie w tym momencie wejść już na salę! Byłam pewna, że jak wejdę ujrzę twoją twarz, twarz która widzę, gdy zamknę tylko oczy. Ale nie! Weszłam i jej nie ujrzałam, nie ujrzałam jej bo jej nie było. Wybrałam stolik jeden z wolnych i usiadłam, teraz mogłam już tylko oczekiwać twojego wejścia! Nie zdążyłam zdjąć kurtki i już byłeś przy mnie!
Tak jak kocham Ciebie, tak 'kocham' pierwsze wtulenie po dłuższym nie widzeniu się! A, że w praktyce przeważnie są to 2tyg. co równa się 14dni, a to nam daje razem 294 godz. bez widzenia się. I ja muszę w ciągu jeden malutkiej godzinki nadrobić te 294! To jest dopiero wyczyn i lada wyzwanie. Wtulenie, buziaki i w tym momencie nic nie ma znaczenia, tylko dane kilka naszych minut! Kilka gestów i słów wypowiedzianych wzajemnie, planów, które razem zrealizujemy, gdy już będziesz! Mówisz, ja wtulona w twoje ramiona słucham. W głowie wyobrażam sobie to co mi tłumaczysz. Bo w końcu to jeszcze tylko 15miesięcy, kiedy znowu wyjdzie słońce za chmur i wszystko będzie takie "nowe" i pierwsze, wspaniałe i wymarzone! Będziesz TU, obok mnie i wszystkich bliskich! Każdy się ucieszy, a uśmiech z twarz przez najbliższe dni nie zejdzie ani na krok, nawet w czasie snu, którego i tak będzie mało.Buziak i wzrok, twój wzrok przeszywający, mówiący wszystko pomimo, że nie wypowiada żadnych słów. Oczy w których widzę wszystko, całe odbicie człowieka, którego tak bardzo kocham! Faceta na którego czekam bez zastanowienia czy warto. Bo w końcu po co się zastanawiać nad czymś co jest jasne i oczywiste. Uśmiech, który odgania zawsze wszystkie smutki. Który tłumaczy wszystko co złe i nie przyjemne. I jak tu się nie cieszyć, kiedy patrzę na Ciebie i widzę linie idącą od jednego kącika ust do drugiego, załamująca się co kawałek i tworzącą piękny pół okrąg, bez zakończenia. Lubie słuchać jak mi mówisz co ze mną zrobisz i co mnie czeka jak wyjdziesz przy tym też masz tą minę z uśmiechem, która uwielbiam widzieć.
Niestety to co dobre, szybko się kończy. Bo 60minut nie trwa wiecznie i to wie każdy. Tylko szkoda, że dziwnym trafem, na NASZE nieszczęście ta godzina mija jak jej 1/4! Jak wytłumaczyć stęsknionej-sobie, że muszę wyjść i poczekać znowu następne dwa tygodnie, żeby móc się zobaczyć po raz kolejny. Ale jak trzeba, to trzeba... Pożegnaliśmy się, szybkie buziaki, mocne przytulenie, ostatnie w tym dniu. Kilka słów i pokierowałam się w stronę drzwi, których na koniec każdego widzenia nienawidzę i najchętniej kopałbym je z tej niemocy! Ale przecież nie będę niszczyła mienia więziennego, bo koszty zapewne też bym musiała ponieść ja. Drzwi otworzone, krata też, zniechęcone -Do widzenia i wyszłam. Brama otworzona, wchodzili nowi odwiedzający i w tym momencie zawsze chciałabym być na ich miejscu, gdy oni maja przed sobą całą godzinę (czasami dwie) do wykorzystania, a ja już jej nie mam w danym dniu. Zamknęłam bramkę, doszłam do drzwi i już miałam zadzwonić kiedy odwracam się. Idziesz! Musiałam pomachać, przesłać buziaka, oddalałeś się coraz bardziej, znikłeś mi... Zadzwoniłam do drzwi, wpuścił mnie, podałam numerek, otworzyłam szafkę i wyjęłam swoje rzeczy. Oddałam kluczyk od szafki, wzięłam swój dowód. Następne, a zarazem ostatnie drzwi się otworzyły i wyszłam...
Wyszłam z głowa pełną marzeń, pełną twoich słów i planów, z twarzą pełnią twoich całusów i dotyków. Wyszłam czując na ciele każdy twój dotyk, chociaż reki już dawno na tym miejscu nie było. I chociaż przede mną powrót do domu i 2tyg. bez Ciebie. To i tak cały czas czułam jak jestem tam, na sali, z tobą!
lut 05
2011

Wielbicielka jego łobuzerskiego usmiechu...

Dodane przez endo w Nieotagowane 

 Za każdym razem, gdy spoglądam wstecz, widzę to, czego nigdy nie chciałabym oglądać. Czuję to, czego nigdy nie chciałabym poczuć. Krzyczę z całych sił, bez opamiętania, ale i to nie pomaga..
Tylko Ten, który u góry sprawuje swoje rządy wie, że brakuje mi tchu w ciągłej pogoni za tym, co dobre. Że zadręczam się tym, co niepotrzebne. Że pragnę tego, co nieosiągalne. I kocham to, co nierealne. Ten krzyk utkwił we mnie na zawsze. Nie słyszę już nawet bicia swego serca, które tak gwałtownie reagowało na twoją obecność.. Krzyczę jak najgłośniej potrafię, bez opamiętania, ale nikt go nie słyszy. Nikt nie odwraca się by pomóc.. I tylko Ten, który u góry sprawuje swoje rządy wie, że tylko dusza krzyczy z bólu, serce krwawi z tęsknoty, a na ustach pojawia się fałszywy uśmiech zapomnienia..

 ** I will advise nothing for this desiring Sweetie every time you are looking at me. I am feeling in the unawareness so lost I cannot breathe. It as if I swam with the rhythm you want me, you are my melody I am getting dizzy to sound of your name I am dazed when you are whirling me **

Będę na przekór wszystkiemu krzyczeć że życie jest piękne , bez żadnej ironii w tym zawartej .  Będę się cieszyć tym wiosennym ciepłym dniem gdy bez pytania wszedłeś do mojego serca zostawiając brud i syf , a wiesz dlaczego ?  bo mimo tego że Ciebie tu nie ma, to nie zapomnę tego , że pokazałeś mi jak cieszyć się z minimalnych rzeczy i jaką wartość ma kobieca dusza.

 Jestem wielbicielką Jego łobuzerskiego uśmiechu i cudownych oczu ! I być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla MNIE jesteś CAŁYM światem !Bo, życie z drugim człowiekiem polega na tym, że zaczyna się lubić nawet jego dziwactwa...

 

 

 

 

 

 

lis 30
2010

NIE BYŁEŚ..............

Dodane przez endo w Nieotagowane 

Czerwone od płaczu oczy...

 Ciegnąca po policzku łza...

Dopadła mnie dzisiaj rozpacz...

Rozpacz jak gęsta mgła...

 

 Wołając o pomoc serce...

 Krzyczy z bólu za dnia...

 W noc zimna i chłodną...

Po cichutku w poduszkę będzie łkać...

 

Krzyczę ! Lecz słów nie słyszysz...

 Odbijaja sie echem od ścian...

 Cholernie cierpię... Myślami gdzieś płądze w dal...

 

Nie byłeś dobrym Ojcem, nie byłeś dobrym człowiekiem, nie byłeś gdy Cię potrzebowałam, nie byłeś gdy płakałam, nie byłeś gdy ząb mi wypadł, nie byłeś gdy do szkoły pędziłam, nie byłeś gdy występowałam, nie byłeś gdy rękę złamałam, nie byłeś jak się cieszyłam, nie byłeś gdy chora byłam, nie byłeś gdy było mi ciężko, nie byłeś gdy uśmiech na twarzy miałam. Nie było Cię nigdy....nigdy Cie nie było....nie interesowało Cię nic....nie interesowałam Cię ja....A pomimo wszystko i tak Cię mi brak....i chociaż mam żal ogromny....wielkie lecą mi łzy, bo byłeś tak nie dobry, a zarazem gbliski mi. Życie mi dałeś człowieku i za to dziękuję Ci ! W pamięci mniej pozostaniesz chodz miną lata w mig....

Możesz spać spokojnie, niech lekka ziemia będzie Ci... Spoglądaj na mnie z góry i dodawaj mi codziennie sił.... 

Nie mówiłam Ci tego nigdy,  ale kocham Cię jako Ojca, kocham Cię ojcze śpij....

lis 27
2010

Jeśli.....

Dodane przez endo w Nieotagowane 

Jeśli kiedyś zatęsknię... tak jak Ty tęsknisz...
odnajdę Cię nawet na końcu świata.
Jeśli będziesz skakać... skoczę za Tobą...
jeśli nie skoczymy razem.
Kiedy zapłaczesz... obetrę Twe łzy.
Jeśli kiedyś zapomnisz moje imię... sama się przypomnę.
Jeśli kiedyś upadniesz... upadnę razem z Tobą...
i podniesiemy się razem.
Jeśli Cię ktoś zrani... to tak...
jakby zranił Ciebie i mnie.
Jeśli kogoś pokochasz...tak bardzo...
jak kochasz ... to kochaj do końca życia.
Jeśli kiedyś umrzesz... i pójdziesz do "naszego" nieba...
moja dusza umrze z Tobą i ja... i przyfrunę do Ciebie.
-Ale jeśli nie zatęsknię... to Ty mnie odszukaj.
Jeśli upadnę...to pomóż mi powstać.
Jeśli mnie ktoś zrani... przytul mnie mocno.
Jeśli zapłacze... pociesz mnie.
Jeśli kiedyś Cię zranię... wybacz mi.
Jeśli umrę...Ty nie umieraj... żyj dla mnie!

Kocham cię... na zawsze


wrz 08
2010

Samotność w sieci ot co ..

Dodane przez endo w Nieotagowane 

Najtrudniejsze w samotności są wieczory , kiedy zdajesz sobie sprawę, że kolejny dzień tracisz, nie mając dla kogo go wykorzystać..

Kiedy ktoś Cię opuści, poza tym, że tęsknisz, poza tym, że rozpada się cały ten mały świat, który razem stworzyliście, i że wszystko co widzisz albo robisz przypomina Ci o tej osobie, najgorsza jest myśl, że była to próba jakości i teraz wszystkie części, z których się składasz, noszą stempel ODRZUT przystawiony przez kogoś, kogo kochasz ..

I  wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu. Szczęśliwi, po tysiąckroć szczęśliwi, którzy obywają się bez niego. Samotny nie opłakuje nikogo, nikt też nie płacze nad nim. Niech ten, kto nie chce cierpieć, kto czuje trwogę przed zgryzotą, uwalnia się od ludzi...



widzącymi oczyma
nie dostrzegłam twojego serca
i wymknęło mi się
jak ziemia bogu
żeby zataczać się po orbitach
samotności…

lip 28
2010

Opowieści więzienne

Dodane przez nemi99 w zkwiezieniewidzenieczekanie

Opowieści więzienne

Budynek administracyjny przy Kleczkowskiej wcale nie wygląda jak część kompleksu więziennego. W tej niepozornej szarej bryle z niewielkimi okienkami rozpoznać można więzienie tylko dzięki czerwonym tabliczkom informacyjnym i wielkiej rozsuwanej bramie z błękitnego metalu. W końcu umieszczone w niej małe drzwiczki otwierają się i możemy wejść do środka. Jeszcze tylko pozostawienie w depozycie wszystkich drobiazgów i toreb, przejście przez punkt kontrolny strażnika z wykrywaczem metali oraz wpisanie się na listę i pozostawienie dowodu tożsamości i przejść można przez kolejną bramę do innego świata. Zamkniętej na głucho enklawy zupełnie nieznanej komuś, kto wiedzę swą na jej temat opiera tylko na „Prison Break”.

Za pierwszą bramą wszystko wygląda zupełnie inaczej. Znika szary budyneczek, czerń asfaltu, widok kolorowych samochodów i schludnie ubranych ludzi. Wyłożony brukiem dziedziniec oddzielony jest od budynków więziennych 4-5 metrowym murem, zabezpieczonym u góry spiralą drutu kolczastego. Wszystkie budynki zbudowane są z tej samej czerwonej cegły. Po przejściu kolejnej bramy otwieranej automatycznie przez niewidocznego dla nas strażnika, widzimy kompleks zwalistych potężnych budowli ciągnących się gdzieś w głąb i oddzielonych od siebie kolejnymi dziedzińcami i murami. Naprzeciw siebie mamy tę zbudowaną na planie krzyża, zanim do niej dochodzę zerkam jeszcze w górę, gdzie ze stróżówki na szczycie muru przypatruje się nam odziany na szaro-niebiesko strażnik, trzymający w rękach broń długą. Panowie patrolują z góry cały „środek” więzienia. Budynek do którego dochodzimy ma niewielką oszkloną przybudówkę, z której widać po jednej stronie kilku strażników a po drugiej kilku młodych niechlujnie ubranych ludzi. „Wizytanci” - myślę. Nic bardziej błędnego. Nasz opiekun wyjaśnia, że to osadzeni czekający na więźniarkę – samochód do transportu więźniów, jadący do sądu na proces. Przyglądają nam się kiedy przechodzimy obok krat które oddzielają nas od nich, wydają się być przygnębieni. Uczucie przygnębienia to coś co towarzyszy mi przez cały ponad dwu godzinny pobyt na terenie zakładu karnego, w różnych formach.

3 sztuki wielkich metalowych wrót - niektóre otwierane są kluczem uniwersalnym, inne automatycznie, dzięki strażnikowi „wiszącemu” w powietrzu w punkcie centralnym wielkiego krzyża, skąd ma on widok na wszystkie drzwi a dodatkowo wyposażony jest w kilka monitorów, dzięki którym dokładnie widzi kto stoi przy których wrotach i gdzie chce przejść. Ta jednoosobowa puszka zawieszona jest na wysokości drugiego piętra, ale stojąc pod nią widze dokładnie co najmniej 3 poziomy długich i ciemnych korytarzy rozciągających się w kierunku każdego z ramion krzyża. Poziomy oddzielone są od siebie metalową siatką „żeby więźniowie nie skakali” - wyjaśnia opiekun. Na terenie zakładu jest kilka oddziałów, podzielonych na część męską i na kobiecą. W części męskiej z kolei mamy sektory w których dobrowolną terapię zamkniętą przechodzą alkoholicy i narkomani, oraz sektory więzienne: dedykowane tylko więźniom młodocianym, sektory mieszane, sektory dla więźniów o długich wyrokach, sektor półotwarty, etc. Teoretycznie różne grupy siedzą osobno, w praktyce ciężko jest rozdysponować tak wielką ilość więźniów w sposób praktyczny. Zanim strażnicy wpuszczą nas na któryś z nich opiekun ostrzega, że mamy się nie odłączać, nie zaczepiać więźniów i nie odpowiadać na zaczepki. Różnie może być, będziemy chodzić zarówno obok drobnych złodziejaszków, wandali jak i morderców. W większości sektorów więźniowie siedzą zamknięci w celi i odprowadzani tylko przez strażników. Widzimy dużą grupę ubranych na szaro i na zielono osadzonych udających się ze strażnikami na spacerniak. Mijamy się i obie grupy czekają przez chwilę na otwarcie drzwi. Są nas równie ciekawi co my ich, przyglądają się, wymieniają nie słyszalne dla nas komentarze. Jedna z uczestniczek naszej wyprawy odwraca się od nich, czuje się bardzo nieswojo. Przyglądam się uważnie. Zawsze myślałam, że więźniowie wyglądają zupełnie zwyczajnie i że nie ma powodu wypatrywać w nich czegoś nietypowego. Nie wyglądają – sprawiają wrażenie poszarzałych, niechlujnych, poruszają się niedbale, z rękami w kieszeniach (który to nawyk strażnicy i opiekunowie starają się z nich wyplenić), chociaż widać, że obecność kobiet wpływa nieco na poprawę ich postawy. Królują tatuaże, głównie szaro-czarne, ale artystycznie raczej skomplikowane – wymyślne tribale, motywy owadzie, zwierzęce, tatuaże pojawiają się wszędzie, na ramionach, szyjach i pod ubraniem. Niektórzy dumnie noszą szramy nabyte w poprzednim życiu. Ogolone na łyso głowy współgrają z trudnymi do zdefiniowania spojrzeniami spode łba. Taksują cię wzrokiem i za nic w świecie nie wiesz o czym myślą i jak wiele potrafią z ciebie wyczytać. Czy widzą to, że starasz się nie okazywać faktu iż wywołują w tobie lęk? Łapię przypadkiem wzrok jednego z więźniów. Panuje nad swoją mimiką, ale mimo to widzę coś na kształt lekkiego uśmiechu, trudno powiedzieć o jakim odcieniu. Chwilę po tym strażnicy zabierają ich na spacerniak i grupa znika nam z oczu. Nasz opiekun mówi, że to z oddziału dla recydywy, większość z tych ludzi ma wyroki większe niż 10-15 lat.

Zasypujemy naszego opiekuna pytaniami. Jest on wychowawcą jednego z sektorów, jego zadanie jest wyjątkowo trudne – sprawić, żeby więzień nie tylko odsiedział swoją karę, ale też żeby tu już nigdy nie wrócił. W praktyce pełny sukces wychowawczy zdarza się rzadko. Zwykle wracają. Pytamy o ucieczki – ostatnia była w 1991 roku. Więzień dotarł aż na drugą stronę ulicy poza więzieniem, po czym zgarnęli go strażnicy i policja. Wieżę mu. Wszystkie zabezpieczenia sprawiają wrażenie naprawdę pancernych. To nie jest film. Docieramy na oddział półotwarty – tu będziemy poruszać się pomiędzy chodzącymi luzem osadzonymi. Wszyscy są na wyciągnięcie ręki, mijamy ich w drzwiach. Zerkają tylko, nie są specjalnie zainteresowani. Więźniowie na tym oddziale mają znacznie więcej swobody niż na innych, a w dodatku mogą pracować poza terenem więzienia. Nie opłaca się uciekać „z pracy” - wyroki tutaj są niskie, a za ucieczkę dostaje się co najmniej dodatkowe pół roku. Widzę 17/18-latków obok takich już po 50-tce. Spacerują pośród zieleni spacerniaka, gdzieś w pobliżu kręci się kot (mnóstwo się ich tutaj szwenda, jak mówi nasz opiekun), jest nawet coś na kształt fontanny. Wszystko wygląda tak w miarę normalnie, spod własnych t-shirtów wystają jednak wyrzeźbione bicepsy – więźniowie mają prawo trzymać hantle w celach. I widać, że wszyscy jak jeden i mąż korzystają z tego przywileju. 

Na nasze życzenie opiekun prowadzi nas do oddziału zamkniętego dla młodocianych, gdzie pokarze nam przykładową celę. Siedmiu wielkich facetów w asyście strażnika wyprowadzonych jest z celi i ustawionych rządkiem po drugiej stronie drzwi. Zdaje się, że to nie jest ich pierwsza „wycieczka”, doskonale wiedzą co robić, przyglądają się bez zdziwienia. Cela jest malutka, może 4,5x4,0. 3 łóżka piętrowe i jedno zwykłe – tylu dorosłych ludzi na tak małej powierzchni... W celi jest telewizor i DVD. Opiekun mówi, że jeśli więzień chce przyciągnąć sobie komputer stacjonarny to w ramach przywileju na to też by pozwolili. Jeśli jest tego przywileju godzien. Oczywiście o podpięciu do Internetu nie ma mowy. Pracownię internetową więźniowie mają w Centrum Kształcenia Ustawicznego, gdzie mogą zrobić maturę, nauczyć się zawodu elektryka czy zdobyć wykształcenie technika-informatyka, ale wszystko jest tam zablokowane i odblokowywane w miarę potrzeby. Nikt nie może tu korzystać z komunikatorów, dostępnych jest tylko kilka stron internetowych. Nauka w więzieniu to także przywilej, ale wielu więźniów z niego korzysta, gdyż pozwala ona na zabicie nudy. Zadowoleni wychodzą po zajęciach pod asystą strażnika, każdy wyposażony w zeszyt i coś do pisania. To trochę rozczula – czy poza więzieniem w ogóle mieli by taką możliwość? Więzień z wyższym wykształceniem to tutaj rzadkość, mimo to w celi którą oglądamy mieszka jeden z nich. Łatwo odróżnić jego łóżko – u wezgłowia leżą książki z biblioteki więziennej, nie widzę tytułów, stoję zbyt daleko. W tej samej celi mieszka też chłopak, który nigdy wcześniej nie malował. Okazuje się, że wszystkie reprodukcje dam z łasiczką i innych słoneczników które widzieliśmy w korytarzu to jego dzieła. W słoiku nad łóżkiem stoją pędzle farby. To do niego należy osobne pojedyncze łóżko. Okno jest szeroko otwarte, chociaż jest chłodno. Więźniowie mogą palić tylko w celach, tak jak i spożywać posiłki. Nie ma stołówki, takie zagęszczenie mogłoby być zbyt niebezpieczne. Na pułkach stoją herbaty, kawy, cukier (można go posiadać tylko w niewielkich ilościach, gdyż więźniowie mają w zwyczaju pędzić z niego bimber), słodycze, zakupione w sklepiku więziennym przez samych osadzonych. Dziś w więzieniu nie rządzi grypsera, lecz ci, którzy dostają od rodziny wystarczająco dużo pieniędzy żeby utrzymać w więzieniu siebie i całą swoją celę. To nie jest film.

Szpital więzienny jest surowy lecz schludny. Oferuje medycynę full-service, 24h na dobę. Żeński oddział sprawia wrażenie opuszczonego. Tutaj więźniowie cały czas przebywają w celach. Nasz opiekun mówi, że czasem jest tu gorzej niż na męskim, bo gdy dwóch mężczyzn się pokłóci to dadzą sobie w pysk i tyle. A kiedy pokłócą się kobiety to, jeśli się ich skutecznie nie rozdzieli, walczą aż do śmierci. Na schodach mijamy jedną z osadzonych tu kobiet. Wygląda na oszołomioną, jej ruchy i gesty są spowolnione, jakby była pijana. Zostałam trochę z tyłu i nie wiem czy rozmowa z opiekunem dotyczy właśnie faktu powyższego, lecz wyłapuję strzępek o tym, iż więźniom agresywnym podaje się środki uspokajające. 
Wracamy do głównego budynku a stamtąd na dziedziniec wejściowy. Jesteśmy wyczytywani z listy, odzyskujemy dokumenty i depozyt, niebieska brama odsuwa się cicho szumiąc. Wychodzę na zewnątrz i oddycham głęboko, orientując się, że w środku panował specyficzny zapach. Idę ulicą zalaną jesiennym słońcem, jest przyjemnie i spokojnie.

Mija już piąty dzień a ja ciągle myślę o tych czerwonych ceglanych ścianach, kilometrach drutu kolczastego, konstrukcjach i podestach z grubego metalu a nade wszystko o kilku twarzach które wryły się w pamięć. Rozum zabrania mi wyciągać pochopnych wniosków, ale serce i intuicja podpowiadają, że należały do bardzo złych ludzi. A reszta? Jak to na odchodne powiedział nasz opiekun – „większość z nich to porządni ludzie, którym się w życiu podwinęła noga”.
  • emiro : Można wygrać 1. 30 sms do wszystkich sieci 2. 20 minut do wszystkich sieci 3. 50 MB
  • emiro : «link»
  • Agusia90 : czesć Wink
  • grafryb : Helloł Smile
  • ania_mania : Kochani, samych radośći w nadchodzącym roku!!!
  • kasiakk : Kochani wszystkiego dobrego w Nowym Roku Smile szczególnie wytrwałości w noworocznych postanowieniach!!! :D
  • Agusia90 : dosiego dziubki Smile
  • izuniaem : Najlepszego dziewczyny!!!!
  • Anusiak : Szęśliweqo Noweqo Roku !!! Laughing
  • izuniaem : dzisiaj to raczej perkusja
  • Anusiak : a jak w martini to gitara Laughing
  • justysia : utonęła w morzu martini :D
  • Anusiak : a gdzie jest nasza Justysia Sad
  • izuniaem : dziękuję Laughing
  • Anusiak : Izunia Sto Lat Kochana i Wszystkiego Najlepszego !!!!!! A Kiss/Lips Are Sealed A Kiss/Lips Are Sealed A Kiss/Lips Are Sealed A Kiss/Lips Are Sealed
  • izuniaem : śnieg Laughing
  • Agusia90 : ABCDEFGHIJKLMNOPRSTUWXYZ
  • Agusia90 : trallal
  • grafryb : Smile
  • Agusia90 : hihih :P
  • Nini : Jak iwdać hehe ;p
  • Agusia90 : widze że SB tetni życiem ;;D
  • Agusia90 : wesołego mikołaja laseczki Smile
  • Agusia90 : jakie :>
  • Nini : DZIEWOJA czekam na info magiczne Smile)
  • Agusia90 : yyy np z nudów :P
  • emiro : A można na coś innego ? Sticking Out Tongue
  • Agusia90 : a no umieram na smierc
  • justysia : Agusia jak to umierasz Surprised
  • Agusia90 : nikogo ni ma Sad a ja umieram :D
  • Agusia90 : Laughing
  • Agusia90 : :P
  • grafryb : Te podziel się tymi milijonami Smile
  • Anusiak : milionik najmniej do ręki wpadnie mi hehe......
  • Anusiak : hakuna ma tata ,jak to ładnie brzmi Laughing Laughing
  • izuniaem : uuuu jest zejefajnie Laughing
  • izuniaem : oż kurka, nerwy
  • izuniaem : a to dziękujemy, buziaków nigdy za wiele Smile
  • Mysz : dla wszystkich
  • susunia : Mysz ten całus był dla mnie??? A Kiss/Lips Are Sealed
  • Mysz : A Kiss/Lips Are Sealed
  • Barbie : Jak byś miała trochę więcej tej chwilki to wpadnij na forum :kiss:
  • susunia : A Basiu leci jakos pomalutku. Znalazłąm chwilke to zagladnełam co słychac u was Smile
  • Barbie : Kasia Smile Kopę czasu, co u Ciebie?
  • susunia : dzien dobry!!!
  • justysia : «link» skopiuj ten link i powinnaś być na ostatniej stronie WOLNEGO i tam można odpowiadać Smile
  • justysia : Ivy nie zakładasz jej tylko wchodzisz w temat WOLNY i tam odpowiadasz jak w każdym wątku
  • Ivy38 : jak mam załozyc kategorie \"wolny\" nie widze tego
  • Anusiak : jak coś to ja tu jestem Wink
  • justysia : No i ważne jest również, czy chodzi Ci o oddział dla pierwszy raz karanego, czy recydywisty A Kiss/Lips Are Sealed
  • justysia : Ivy, a jaka część Naszego kraju Cię interesuje? Bo nie jeden taki ZK jest
  • Ivy38 : wiecie gdzie jest ZK z terapia dla narkomanów?
  • Ivy38 : mam pytnie
  • Ivy38 : witam
  • Nini : Jakie puchy o.O
  • Nini : A taka jakas :|
  • izuniaem : Nini kochanie co za minka
  • Nini : Sad
  • izuniaem : wysłałam Laughing
  • grafryb : Nie zapomnijcie totka wysłać Cool
  • grafryb : tara rara Cool
  • justysia : Mysza Cool
  • izuniaem : Emilka może coś więcej? co z mieszkaniem?
  • emiro : Smile A Kiss/Lips Are Sealed
  • grafryb : No właśnie jaki urlop? Do roboty trza iść Crying or Very Sad
  • Nini : Jaki tam urlop...? ;p Maalami :**
  • maalami : na urlopie :D :D :D
  • grafryb : Gdzie Wy wszystkie jesteście?
  • izuniaem : Anusiak nie martw się, gadałam z Asią u niej ok
  • Anusiak : Asiu ,koniecznie się odezwij , bo zaczynam się martwic A Kiss/Lips Are Sealed A Kiss/Lips Are Sealed
  • Asia : Anusiak A Kiss/Lips Are Sealed Kiedyś coś pewnie napiszę Smile Buziaki dla Ciebie A Kiss/Lips Are Sealed A Kiss/Lips Are Sealed
  • grafryb : Bo już myślałam, że się mścisz Smile
  • Anusiak : grafryb ,nie no coś Ty, tym razem nie mam z tym nic wspólnego Laughing
  • grafryb : Anusiak czy Ty te komary wysłałaś do mnie za te wczorajsze ciążowe podchody? Sad
  • Nini : spaaaaaaaaaaać ;o
  • Anusiak : ASIU , a czemu Ty się woqóle do Nas nie odzywasz jak tu jesteś Crying or Very Sad Crying or Very Sad
  • anika222 : ja zapomniałam szlaufa do wanny włożyć ale chyba nic się nie stało na szczęście
  • izuniaem : anika u mnie coś z syfonem od pralki A Smoker/Foot in mouth
  • anika222 : czekam na powrót sąsiadki okaże się czy ją zalałam czy nie A Smoker/Foot in mouth
  • izuniaem : tomonik trzymaj się
  • tomonik : Dziękuje Wszystkim za dobre słowo A Kiss/Lips Are Sealed
  • izuniaem : tomonik hurraaa Laughing
  • maalami : Tomonikowa gratuluje losówki
  • grafryb : a ja jestem za Smile
  • Nini : Wszystkie :D Bez wyjątku!
  • grafryb : Nini a kogo chciałabyśpoznać?
  • Nini : JA TEŻ CHCĘ POZNAĆ ;'(
  • grafryb : Cieszę się, że Was poznam Smile
  • izuniaem : tylko brud, smród i ubustwo
  • grafryb : Iza jak tam Twoje znalezione skarby?
  • anika222 : Ja swoją sprzatam od tygodnia i co do niej zejdę to mi się odechciewa A Kiss/Lips Are Sealed Surprised
  • izuniaem : kto sprzatnie ze mną piwnicę? może znajdziemy skarby Laughing
  • tomonik : Maalami dzięki i pozdrów Malutką zapytaj czemu nie pisze do mnie Crying or Very Sad
  • maalami : Pozdrowienia ode mnie i Malutkiej A Kiss/Lips Are Sealed A Kiss/Lips Are Sealed A Kiss/Lips Are Sealed A Kiss/Lips Are Sealed
  • makaroniarka : Smile
  • Nini : Maly odpoczynek... Smile) będę w ndz. :**
  • Nini : MAKARONIK wszystkiego naj naj naj Smile) Na waszej nowej drodze zycia ;D
  • grafryb : Byle do 6tego Cool
  • Eljola1 : Dziękujemy, dziękujemy Smile Smile
  • Nini : A o NINI się nie pamięta MAAŁAMI ?? :"(

Musisz być zalogowany/a.

Forum - Wejdź

Szybkie Linki




Info

Odwiedzin strony:
507499
Ulti Clocks content
Do końca roku zostało 330 dni.

Ostatnie Komentarze

Za kratami zycia.
Tylko po powrocie musicie nadrobić stracony czas
Za kratami zycia.
Hej nic się nie martw mój trafił do zk na rok dokładnie 21 k
Za kratami zycia.
Co ja tu będę dużo gadać _Dziewczyny wszystko już powiedział

Galeria- Zdjęcia